Nie trzeba biec, żeby ruszyć w drogę
Kiedy jedni tego dnia maszerowali z Międzyrzecza do Pszczyny, inni wiązali buty na Kąpielisku Leśnym w Zabrzu. 26 września PTTK Zabrze działało w dwóch miejscach jednocześnie. My zostaliśmy w Zabrzu, gdzie podczas Jesiennego Biegu Leśnego mieliśmy swoje stoisko. I choć tym razem nigdzie nie wędrowaliśmy, wokół nas zdecydowanie nikt nie stał w miejscu.
Pięć, dziesięć albo pięć z kijkami
Jesienny Bieg Leśny organizowany przez MOSiR Zabrze odbywał się na terenie Kąpieliska Leśnego i sąsiadującego z nim Lasu Komunalnego Maciejów.
Uczestnicy mieli do wyboru bieg na 5 kilometrów, bieg na 10 kilometrów oraz pięciokilometrowy marsz Nordic Walking. O godzinie 12.00 wszyscy ruszyli na leśne ścieżki i dukty Maciejowa.
Dla jednych liczył się czas. Dla innych samo ukończenie trasy. Jeszcze inni wybrali kijki zamiast biegu. Różne tempo, różne cele, ale właściwie bardzo podobny pomysł na spędzenie soboty: zamiast zostać w domu – wyjść w teren.
I tutaj nasze stoisko wcale nie było tak odległe od tego, co działo się na trasie.
Od pięciu kilometrów może zacząć się znacznie więcej
PTTK najczęściej kojarzy się z górskim szlakiem, plecakiem, odznaką GOT albo wielokilometrową wycieczką. Tymczasem turystyka nie zaczyna się na szczycie góry.
Może zacząć się właśnie tutaj – od pięciu kilometrów w lesie.
Nordic Walking może prowadzić później na dłuższą trasę pieszą. Niedzielny spacer może zamienić się w pierwszą wycieczkę krajoznawczą. A ktoś, kto dziś sprawdza swoje możliwości na leśnym dukcie w Maciejowie, za jakiś czas może zacząć sprawdzać oznaczenia szlaków w Beskidach albo na Jurze.
Nie trzeba też ustanawiać rekordów. W turystyce czas mierzy się trochę inaczej. Czasem ważniejsze od tego, jak szybko pokonaliśmy kilometr, jest to, czy po drodze zauważyliśmy coś ciekawego.
PTTK tym razem przy trasie
Nasza rola podczas Jesiennego Biegu Leśnego była prosta – byliśmy obecni ze stoiskiem PTTK Zabrze.
Nie organizowaliśmy zawodów i nie przypisujemy sobie sportowych emocji należących do biegaczy i uczestników Nordic Walking. To była impreza MOSiR Zabrze, a my mieliśmy okazję być jej częścią w zupełnie inny sposób.
Takie spotkania są jednak dla nas ważne. Biegacze, kijkarze i turyści piesi korzystają przecież często z tych samych lasów, dróg i ścieżek. Jedni patrzą na nie jak na trasę treningową, inni szukają znaków szlaku, jeszcze inni zatrzymają się przy kapliczce, starym drzewie albo miejscu, którego historię chcą poznać.
Tego dnia Las Komunalny Maciejów był przede wszystkim areną sportowej rywalizacji. Ale następnego dnia te same ścieżki nadal tam były – już bez numerów startowych i stopera.
I można było po prostu ruszyć nimi dalej.
Dwie imprezy, jeden pomysł
26 września PTTK Zabrze było więc w dwóch miejscach.
Jedni szli kilkanaście kilometrów do Pszczyny, szukając po drodze historii Piekaroka, pszczyńskich żubrów i Pszczynki. Drudzy byli na Kąpielisku Leśnym, wśród ludzi, którzy tego dnia wybrali bieganie lub Nordic Walking.
Na pierwszy rzut oka były to dwa zupełnie różne wydarzenia.
Ale wspólny mianownik jest bardzo prosty.
Trzeba wyjść z domu.
Potem można już zdecydować, czy chcemy biec, maszerować z kijkami, wędrować szlakiem czy zatrzymywać się co kilkaset metrów, bo przewodnik właśnie znalazł kolejną historię do opowiedzenia.