Przejdź do głównej treści
PTTK Zabrze oddz. im Andrzeja Jakusa

PTTK Oddział Miejski Zabrze
im. Andrzeja Jakusa

Rusz z nami w drogę!
  • Strona główna
  • Aktualności
  • O nas
  • Członkostwo
  • Wycieczki
  • Odkrywaj z nami
  • Galeria
  • Kontakt

Najnowsze wpisy

  • Dyżury na listopad i grudzień
    30 paź, 2026
  • ⛏️🍂 Szlak Kruszcowy – gdzie się podziali gwarkowie?
    25 paź, 2026
  • Góra, z której kiedyś zjeżdżano na sankach. XVIII Rajd Przodowników GOT na Kozią Górę
    18 paź, 2026
  • Z okazji Dnia Edukacji Narodowej
    14 paź, 2026
  • Rajd do piekła? Niekoniecznie…
    3 paź, 2026
  • Nie trzeba biec, żeby ruszyć w drogę
    2 paź, 2026
  • Nie od zamku zaczyna się Pszczyna
    2 paź, 2026

Kategorie

  • Aktualności
  • Dyżury

Archiwum

  • 2026
    • Październik
    • Wrzesień
    • Sierpień
    • Lipiec
    • Czerwiec
    • Maj
    • Kwiecień
    • Marzec

Najbliższe wycieczki

14 - 18.11.2026
Jarocin i Ziemia Żerkowska
28.11.2026
Spacer po Chorzowie z Marzenną
Zobacz szczegóły wycieczek →

Nie od zamku zaczyna się Pszczyna

październik 2, 2026 o 22:15, Brak komentarzy

Nie od zamku zaczyna się Pszczyna

Gdy mówi się „Pszczyna”, niemal odruchowo myśli się o zamku, księżnej Daisy i rozległym parku. My 26 września poznawaliśmy ją zupełnie inaczej. Zanim dotarliśmy do miasta, były stary piec chlebowy, leśne drogi, miejsce związane z jedną z najważniejszych historii ratowania żubra w Europie i Pszczynka. Trasę ze startem w Międzyrzeczu przygotowała i poprowadziła Marzenna. I właśnie dzięki temu Pszczyna tego dnia zaczęła się dla nas na długo przed Pszczyną.

Zanim ruszymy do Pszczyny, zajrzyjmy do pieca

Pierwsza historia czekała właściwie już w Międzyrzeczu. Niewielki ceglany budynek z kominem łatwo byłoby potraktować jak jeden z dawnych obiektów gospodarczych. To jednak Piekarok – stary piec chlebowy wybudowany na przełomie XIX i XX wieku w pobliżu leśniczówki.

Przez dziesięciolecia wypiekano tutaj chleb. Dopiero w latach 80. XX wieku Piekarok przestał być używany, a opuszczony budynek zaczął niszczeć. Ostatecznie został odnowiony.

Takie miejsca są niepozorne, ale mówią o życiu dawnych mieszkańców więcej niż niejeden reprezentacyjny budynek. Chleb trzeba było przecież piec regularnie, a wspólne piece chlebowe były kiedyś częścią codzienności śląskich miejscowości. Dziś zostało ich niewiele.

Od Piekaroka ruszyliśmy dalej. Przed nami było około trzynastu kilometrów drogi do Pszczyny – i bardzo szybko miejska historia ustąpiła miejsca lasowi.

Dwadzieścia jeleni za cztery żubry

W okolicach Jankowic zaczyna się opowieść, która brzmi trochę jak osobliwy XIX-wieczny handel wymienny.

W 1865 roku książę pszczyński Jan Henryk XI Hochberg otrzymał od cara Aleksandra II cztery żubry białowieskie – jednego byka i trzy krowy. Zapłatą było dwadzieścia jeleni z lasów pszczyńskich. Żubry przyjechały koleją, początkowo trafiły w okolice Murcek, a z czasem hodowlę przeniesiono w Lasy Pszczyńskie.

Dzisiaj może się wydawać, że żubr po prostu od zawsze był jednym z symboli Pszczyny. Tymczasem za jego obecnością tutaj kryje się historia znacznie ważniejsza niż lokalna ciekawostka.

Na początku XX wieku żubr znalazł się na skraju zagłady. Po I wojnie światowej dzikie stado w Puszczy Białowieskiej przestało istnieć. Zwierzęta zachowane w hodowlach – w tym właśnie żubry pszczyńskie – stały się częścią programu odtwarzania gatunku. Pszczyńska hodowla odegrała w tym procesie bardzo ważną rolę.

I właśnie przez teren związany z tą historią prowadziła nasza droga.

Żubry bez biletu i pokazowej zagrody

Nie poszliśmy do popularnej Pokazowej Zagrody Żubrów w Parku Pszczyńskim. Nasza trasa prowadziła obok Żubrowiska w Jankowicach, gdzie znajduje się właściwy ośrodek hodowli.

To zupełnie inne spotkanie z symbolem Pszczyny.

Nie ma wyznaczonego miejsca, w którym należy stanąć i czekać, aż żubr znajdzie się w odpowiednim miejscu do zdjęcia. Jest las, ogrodzenie i duży teren, na którym zwierzę może się pojawić albo uznać, że tego dnia nie ma ochoty współpracować z turystami.

Nam żubry się pokazały.

I wtedy historia o czterech zwierzętach sprowadzonych tutaj w XIX wieku przestaje być tylko datą. Za drzewami stoi ich żywy ciąg dalszy.

Rzeka, która być może nazwała miasto

Dalsza droga prowadziła doliną Pszczynki i Wielodrogą. I tutaj pojawia się kolejna rzecz, którą łatwo przegapić.

Niewielka Pszczynka ma 45,8 kilometra długości i jest lewobrzeżnym dopływem Wisły. Nie imponuje wielkością, ale być może to właśnie jej zawdzięczamy nazwę jednego z najbardziej znanych miast Górnego Śląska.

Pochodzenie nazwy Pszczyny nie jest rozstrzygnięte jednoznacznie. Jedna z teorii wiąże ją z podmokłym charakterem tych terenów. Według innej, przywoływanej również przez prof. Jana Miodka, nazwa miasta pochodzi od rzeki. Dawna „Blszczyna” mogła mieć związek z „błyszczeniem” wody. Inni badacze wskazują na rdzeń związany z pluskaniem.

Nagle zwykła rzeczka biegnąca obok drogi okazuje się czymś więcej niż elementem krajobrazu. Być może to ona była tu pierwsza – a miasto po prostu przejęło jej imię.

Pszczyna od zaplecza

Do miasta dochodziliśmy więc nie reprezentacyjną aleją, lecz od strony krajobrazu, który przez stulecia współtworzył ziemię pszczyńską.

To zresztą pasuje do historii samej Pszczyny. Jej początki wiążą się z terenem pełnym wód i rozlewisk, a rozwój – z położeniem przy ważnym szlaku handlowym. Pszczyna nie była wyłącznie siedzibą możnych właścicieli. Była miastem kupców i rzemieślników. Pod koniec XVIII wieku działało tutaj aż 336 mistrzów reprezentujących 45 specjalności. Byli wśród nich sukiennicy, garncarze, kołodzieje, rusznikarze, kuśnierze, bednarze, siodlarze i oczywiście piekarze.

I może właśnie dlatego dobrze, że nasza opowieść o Pszczynie zaczęła się od starego pieca chlebowego w Międzyrzeczu, a nie od pałacowych komnat.

Po drodze pojawiały się kolejne mniej oczywiste miejsca, także te przypominające o trudnej historii XX wieku, jak cmentarz żołnierzy Armii Radzieckiej. Nie chodziło jednak o zaliczanie kolejnych punktów. Marzenna prowadziła nas tak, żeby pokazać Pszczynę w szerszym krajobrazie – jako część ziemi pszczyńskiej, a nie samotną wyspę z zamkiem pośrodku.

Zamek może poczekać

Oczywiście można przyjechać do Pszczyny, wejść do zamku, przejść przez park, zobaczyć żubry w zagrodzie pokazowej i wrócić do domu. To będzie dobra wycieczka.

26 września zrobiliśmy coś innego.

Zaczęliśmy od miejsca, gdzie kiedyś pieczono chleb. Przeszliśmy przez lasy związane z historią książąt pszczyńskich. Szliśmy obok Żubrowiska, za którego ogrodzeniem trwa hodowla mająca swoje początki w niezwykłej transakcji sprzed ponad 160 lat. Spotkaliśmy żubry tam, gdzie rzeczywiście są hodowane. Potem przez pewien czas towarzyszyła nam niewielka rzeka, która być może dała nazwę Pszczynie.

Dopiero później przyszło miasto.

I chyba właśnie wtedy najlepiej było widać, że historia Pszczyny nie zaczyna się przy zamkowej bramie.

Trzeba tylko dojść do niej od właściwej strony.

A jak wyglądała ta mniej oczywista droga do Pszczyny? Zapraszamy do naszej galerii zdjęć z wycieczki.


Brak komentarzy

Pozostaw odpowiedź







  • Strona główna
  • Aktualności
  • O nas
  • Członkostwo
  • Wycieczki
  • Odkrywaj z nami
  • Kontakt
  • Dokumenty i informacje prawne
Partnerzy i przyjaciele PTTK Oddział Miejski Zabrze
Urząd Miejski Zabrze • Aquarius Bus • Gryfnie po Śląsku • MOSiR Zabrze