Przejdź do głównej treści
PTTK Zabrze oddz. im Andrzeja Jakusa

PTTK Oddział Miejski Zabrze
im. Andrzeja Jakusa

Rusz z nami w drogę!
  • Strona główna
  • Aktualności
  • O nas
  • Członkostwo
  • Wycieczki
  • Odkrywaj z nami
  • Galeria
  • Kontakt
  • Zapisy na wydarzenia

Najnowsze wpisy

  • MARZENNA POLECA | Co ukrywają Wydmy Kokotek?
    25 lip, 2026
  • MARZENNA POLECA | Gdzie się podziali gwarkowie?
    24 lip, 2026

MARZENNA POLECA | Co ukrywają Wydmy Kokotek?

25 lip, 2026, Brak komentarzy

Tak — wszystko rozgrywa się w województwie śląskim... 

Śląskie ma wydmy. I ktoś bardzo dobrze je ukrył

Pilna wiadomość z północnej części województwa śląskiego: Marzenna znalazła wydmy.

Nie nad Bałtykiem. Nie w Łebie. Nie podczas zagranicznej wyprawy. W lesie, pomiędzy Rusinowicami a Ziętkiem.

Pierwszy raport z miejsca zdarzenia był wyjątkowo lakoniczny:

Rusinowice–Ziętek przez Wydmy Kokotek.

Bez wyjaśnień. Bez dokładnej mapy. Bez zdradzania, co czeka za następnym zakrętem. Do raportu dołączono jednak materiał zdjęciowy, a ten stawia więcej pytań, niż daje odpowiedzi.

Leśna ścieżka i odsłonięte korzenie sosen na Wydmach Kokotek

Na początku pojawia się piasek. Zdecydowanie za dużo piasku jak na zwyczajną leśną drogę. Potem robi się jeszcze ciekawiej. Drzewa przestają udawać, że rosną normalnie, i wyciągają korzenie na powierzchnię. Jedne oplatają skarpę, drugie tworzą przejścia, a kolejne wyglądają tak, jakby próbowały po cichu opuścić las.

Marzenna sprawdziła teren osobiście.

Korzenie są prawdziwe. Wydmy również.

Po drodze natrafiła na staw, który odbijał niebo tak dokładnie, że przez chwilę trudno było ustalić, gdzie kończy się woda, a zaczynają chmury. Nieco dalej pojawiły się grzyby, czerwone leśne owoce i jeżyny, które najwyraźniej nie zapoznały się jeszcze z kalendarzem dojrzewania.

Padalec spotkany na piaszczystej leśnej drodze

Był również padalec. Leżał na drodze i nie wyglądał na szczególnie zainteresowanego udzielaniem wywiadów. Po krótkiej kontroli sytuacji oddalił się bez komentarza.

To jednak nie koniec tej historii.

Gdzieś po drodze wyrasta wysoka wieża. Stoi pośród sosen i obserwuje okolicę z góry. Co widzi? Tego nie ujawniono. Wiadomo jedynie, że z ziemi robi wrażenie i skutecznie przypomina, że człowiek w lesie wcale nie jest najwyższą istotą w okolicy.

Tajemnicza drewniana wioska

A potem pojawiają się domy.

Małe, drewniane i ustawione jak całe miasteczko. Jedne stoją na stole, inne zajęły miejsce przy piecu. Wszystkie mają okna, drzwi i kominy, ale mieszkańców nie udało się odnaleźć. Możliwe, że wyszli na wydmy. Możliwe też, że doskonale wiedzieli o przybyciu Marzenny i postanowili przeczekać wizytę reportera.

Nie zdradzimy, gdzie dokładnie znajduje się to miasteczko. Nie powiemy również, ile piaszczystych dróg trzeba przejść, zanim zacznie się podejrzewać, że Śląsk na chwilę zamienił się z innym regionem.

Ta trasa nie pokazuje wszystkiego od razu. Podrzuca kolejne ślady: staw, piaszczystą drogę, niezwykłe korzenie, wieżę, leśne owoce i coś jeszcze, co może czekać za zakrętem. Trzeba patrzeć pod nogi, zaglądać między drzewa i nie zakładać, że zwyczajny las rzeczywiście jest zwyczajny.

Marzenna wróciła cała, zadowolona i z kolejną sprawą do opisania. Jej końcowy raport brzmi:

Rusinowice–Ziętek przez Wydmy Kokotek. Kierunek sprawdzony. Tajemnice nadal obecne. Marzenna poleca.

MARZENNA POLECA | Gdzie się podziali gwarkowie?

24 lip, 2026, Brak komentarzy

Gwarkowie zniknęli.

Nie zostawili kartki, nie wywiesili informacji o przerwie w wydobyciu i nie przekazali kilofów następnej zmianie. Po prostu rozpłynęli się gdzieś pomiędzy skałami, lasem i dawnymi wyrobiskami.

Leśna ścieżka w promieniach słońca

Zostały po nich ślady.

Niektóre są całkiem wyraźne. Inne trzeba najpierw wypatrzyć, bo Szlak Kruszcowy nie należy do miejsc, które od razu wykładają wszystkie karty na stół. Tutaj nic nie wyskakuje zza drzewa z tabliczką: „Proszę patrzeć, oto atrakcja”.

Trzeba się trochę rozejrzeć.

Marzenna już to zrobiła.

Podczas rekonesansu sprawdziła trasę, zajrzała w kilka podejrzanych miejsc i upewniła się, że gwarkowie naprawdę dobrze wybrali swoją kryjówkę. Na razie nie odnaleziono ani jednego. Są za to skały, ślady dawnego wydobycia, leśne drogi oraz otwory, przy których człowiek od razu zaczyna się zastanawiać, co znajduje się dalej.

Rozsądek mówi: stare wyrobisko.

Wyobraźnia odpowiada: a może jednak przejście do ukrytej kopalni?

Na Szlaku Kruszcowym nie będzie skrzyń pełnych srebra ani wagoników wyjeżdżających prosto z podziemi. Przynajmniej niczego takiego Marzenna nie wpisała do programu. Będą natomiast miejsca, po których widać, że kiedyś nie przychodziło się tutaj wyłącznie na spacer.

Szukano kruszców, drążono skały i sprawdzano, co ziemia próbuje ukryć przed człowiekiem.

Gwarkowie znali się na tym najlepiej. Nie byli przypadkowymi panami z kilofami, którzy przyszli do lasu, bo akurat nie mieli innych planów na sobotę. Tworzyli górnicze wspólnoty, pracowali przy wydobyciu i wiedzieli, że pod niepozorną warstwą ziemi może kryć się coś znacznie cenniejszego niż kolejny korzeń.

Szlak spacerowo-edukacyjny w lesie

Korzeni zresztą też nie brakuje.

Niektóre wyglądają tak, jakby drzewa próbowały zejść pod ziemię i samodzielnie sprawdzić, co właściwie robili tam gwarkowie. Inne skutecznie przypominają, że podczas marszu warto czasami oderwać wzrok od skał i spojrzeć pod nogi.

Na trasie pojawi się również Góra Gieraski.

Nazwa brzmi poważnie. Trochę tak, jakby przed wejściem należało zgłosić wyprawę ratownikom, sprawdzić pogodę na szczycie i pożegnać się z rodziną. Spokojnie. Butla z tlenem może zostać w domu. Testamentu również nie trzeba pisać.

Wystarczą wygodne buty, ciekawość i gotowość, by skręcić tam, gdzie z pozoru „nic nie ma”.

Bo właśnie w takich miejscach Marzenna najczęściej coś znajduje.

Ktoś widzi kamienie — ona widzi ślady dawnej roboty. Ktoś widzi dziurę w skale — ona już sprawdza, dokąd prowadzi. Ktoś mówi, że to tylko las — i wtedy zazwyczaj wiadomo, że za chwilę usłyszymy historię, której nikt się nie spodziewał.

Białe kwiaty i biedronki

Podczas rekonesansu udało się również nawiązać kontakt z miejscową delegacją.

Dwie biedroneczki zajęły stanowiska na kwiatach i wyraźnie czekają na uczestników. Jedna prawdopodobnie odpowiada za powitanie grupy. Druga wygląda na taką, która będzie sprawdzać listę obecności.

Lepiej się nie spóźnić.

Nie wiadomo, czy biedroneczki przyjmują usprawiedliwienia. Nie wiadomo również, czy widziały gwarków. W tej sprawie obie zachowują podejrzane milczenie.

Być może coś ukrywają.

Więcej sprawdzimy 24 października, kiedy ruszymy Szlakiem Kruszcowym. Nie zdradzimy teraz całej trasy, wszystkich miejsc ani tego, co może czekać za kolejnym zakrętem.

Tajemnic nie pokazuje się przecież od razu.

Kilof można zostawić w domu.

Ciekawość będzie potrzebna.

A biedroneczki już czekają.

  • Strona główna
  • Aktualności
  • O nas
  • Członkostwo
  • Wycieczki
  • Odkrywaj z nami
  • Kontakt
  • Dokumenty i informacje prawne
Partnerzy i przyjaciele PTTK Oddział Miejski Zabrze
Urząd Miejski Zabrze • Aquarius Bus • Gryfnie po Śląsku